Akademia Sztuki w Szczecinie
Akademia Sztuki w Szczecinie.
Brzmi równie dobrze dla majestatu Szczecina, jak i dla majestatu Akademii.
Kto nie wsłuchuje się zbyt uważnie w życie miasta, może nie wiedzieć, że w kuluarach toczy się w jego interesie monotonna walka o utworzenie w Szczecinie Akademii Muzyki i Sztuk Wizualnych.
Mam zaszczyt stać w pierwszym szeregu jej orędowników, bo projekt bliski jest wszystkiemu, co w życiu robiłem, jeszcze bliższy – wszystkiemu, w co wierzyłem i wierzę. A ufam sztuce, choć estetyka z polityką nie każdemu wyda się parą z jakimikolwiek perspektywami.
Posłem jestem od niedawna. Człowiekiem idącym w parze ze sztuką - od momentu, kiedy przekroczyłem progi szczecińskiego Liceum Sztuk Plastycznych. A w pełni już świadomie - od momentu ukończenia w latach 70-tych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom ze wzornictwa przemysłowego pozwolił mi wtedy, jedną z pierwszych prac przedstawić gościom odwiedzającym Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie (prace konserwatorskie przy tarczy zegara). W tym czasie były tylko dwie Akademie w Polsce. Druga w Warszawie. Każda wymieniana przez mieszkańców jednym tchem, jako wizytówka każdego z miast. Może nie przed Wawelem i Syrenką, ale też nie za Piwnicą pod Baranami, czy Teatrem Ateneum. Dlaczego nie wypuścić na Deptak Bogusława pierwszego dumnego – jak my przed laty – pokolenia młodych artystów ze szczecińskim indeksem w plecaku z farbami, czy skrzypcami? Pokolenia, które w dekadę po dyplomie odmieni wizerunek miasta, w którym symbol jego dobrobytu i sukcesu – Sedina, stoi dziś bez głowy na Łasztowni i nikomu nie przeszkadza, że to gwałt na sztuce i wyraz pogardy dla formy, nawet jeśli i jedna i druga powstały tylko z myśli i dłuta wędrownego, płatnego rzeźbiarza…
Jestem członkiem sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, przy każdej więc okazji lobbuję na rzecz Akademii w gabinecie Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego, uprzykrzając życie człowiekowi, który w niedalekiej przeszłości, stawiając Wrocław na nogi, promując kulturę i sztukę, w krótkim czasie usytuował miasto nad Odrą (jak nasze) wśród ośrodków-prekursorów sztuki na mapie Polski. Z tego pewnie powodu rozmawia nam się na temat Akademii w Szczecinie na tyle dobrze, że minister traktuje ten projekt jako jeden z czterech priorytetowych w kraju. Ale bez wsparcia lokalnego środowiska i mobilizacji wszystkich szczecińskich autorytetów, może to się okazać niewystarczające.
Wraz z rektor Marią Radomską Tomczuk, prof. Andrzejem Tomczakiem i wieloma przyjaciółmi artystami prowadzimy od lat rozmowy na temat powołania Akademii. Dziś, gdy projekt nabrał realnego kształtu i liczyć może na wsparcie budżetu państwa, coraz mocniej wierzę, że prowadzone wspólnie z wojewodą Marcinem Zydorowiczem i prezydentem Tomaszem Jarmolińskim, niezwykle delikatne rozmowy z prof. Bogumiłem Nowickim, rektorem Akademii Muzycznej w Poznaniu, o dalszych losach filii w Szczecinie a zarazem jej roli w chwili formowania się naszej Akademii, przyniosą pozytywny rezultat.
Szczecin wraz z przebogatym środowiskiem artystycznym i jeszcze większym potencjałem wynikającym z proeuropejskiej mentalności mieszkańców miasta, potrzebuje dziś uczelni artystycznej jak kania dżdżu. Po pierwsze – by domknąć wreszcie tę wyraźną lukę w pejzażu szczecińskich wyższych uczelni i zakończyć wstydliwy proces pozbywania się ze Szczecina najzdolniejszej artystycznie młodzieży, migrującej za wiedzą do Poznania, Warszawy, czy – jak ja przed laty - na drugi, choć piękny, ale z naszej perspektywy, jednak koniec Polski. Z Akademią Sztuki znajdziemy się w elitarnej grupie kilku ledwie polskich miast szczycących się KOMPLETNYM środowiskiem akademickim.
Po drugie – by wraz z każdym pokoleniem absolwentów Akademii pozbywać się powoli chętnie, choć niesprawiedliwie przyklejanej nam w Warszawie etykiety kulturalnej prowincji.
Po trzecie wreszcie – by powszechny w kraju wizerunek Szczecina, jako miasta stoczniowców i marynarzy wzbogacić o pierwiastek estetyczny i móc wreszcie promować miasto jako stolicę kulturalną Pomorza. Miano takie daje nam na razie wielkość, tradycja i położenie Szczecina, czas by wesprzeć je także ambicjami i wykształceniem jego mieszkańców.
Byłem bardzo młodym człowiekiem, gdy z ojcem i bratem odnawialiśmy wystrój starego zegara na wieży Zamku Książąt Pomorskich. Z perspektywy tak akurat ustawionego rusztowania – proszę mi wierzyć - możliwe wydaje się wszystko.
Mam wielką prośbę do wszystkich dla których Akademia Muzyki i Sztuk Wizualnych w Szczecinie jest ważna i bliska o wsparcie tej pięknej oraz ważnej idei dla regionu.






